cignita twarz Kapoucha przypominaa pysk charta. Ciemny obok, zawieszony na styku ziemi i nieba, w wyrwie midzy drzewami otaczajcymi drog, kreli niedba, szerok lini. po rozczochranym chmurami niebie toczya si ogromna kula ksiyca, zahaczajca o gazie .. adnie pan tacowa, nie ma co .. powiedzia z uznaniem mody podporucznik. wpakowa si na sanie. 